Zabiegi nićmi liftingującymi - plusy i minusy

Mam 27 lat, na twarzy na razie nie mam oznak starzejącej się skóry, ale po woli zaczynam się rozglądać za nowinkami chirurgi estetycznej. Ale jak wiadomo, to jest jednak zabieg, ingerencja lekarza w moją twarz. I tu nasuwają się pytania, czy na pewno warto wogóle o tym myśleć, czy zabieg jest tego wart? Niedawno oglądałam program na temat nowej technologi nićmi liftingującymi, nowy mało inwazyjny zabieg. Podobno zabieg utrzymuję się kilka lat. Ale czy naprawdę tak jest czy to tylko wymysł lekarzy. Czytałam fora, komentarze i jest bardzo dużo zadowolonych osób, które z takiego zabiegu skorzystały. Na pewno jest on dużo tańszy niż zabieg operacyjny, mniej inwazyjny. Ale czy na prawdę warto? 

Zabieg bez użycia skalpela, czemu nie. Jużjest to dużym plusem. Ale szukam dalej, a że jestem bardzo dociekliwą osobą przeszukałam internet . Znalazłam że zabieg można wykonać już od 30 lat, czyli patrząc na mnie dużo mi nie zostało ;). Dużym plusem jest, iż zabieg nie zostawia blizn, a efekt liftingujący może trwać 5 lat. 

Nie tak dawno stosowano "złote nici" w celu poprawienia owalu i sprężystości. Efekty poprawy może i był widoczny, ale dużym minusem było to, że pozostają w tkance już na zawsze. Może i jest to całkiem ciekawym rozwiązaniem w czasach kryzysu, ale zdecydowanie bardziej bezpieczne jest stosowanie materiałów, które są potem wchłaniane. Lepiej aby w organizmie nie zostało nic. W końcu może ciało odrzucić obcy materiał, a co wtedy? Lepiej zainwestować w rozpuszczalne nici, może efekt nie jest na całe życie, ale nie ma nic na całe życie. Ja do tej pory mam kawałek nici w kolanie, na razie w niczym mi nie przeszkadza, ale nie wiadomo co będzie później, czy nie zacznie mi zawadzać, że ciało nie będzie chciało jego odrzucić. Moim zdaniem rozpuszczalne na pewno jest lepsze.

A jak wygląda zabieg? To co znalazłam to, to że oczywiście jest bezbolesny, bo odbywa się pod miejscowym znieczuleniem. Nici wprowadzane są w tkankę podskórną (z wykorzystaniem znieczulenia miejscowego czyli coś dla mnie osoby która boi się znieczulenia ogólnego, boję się że się po prostu nie wybudzę) przez pojedyncze nakłucia w skórze za pomocą igły bądź kaniuli - ich układ, rodzaj oraz ilość określa przed zabiegiem specjalista. Nici liftingujące są biodegradowalne które po pewnym czasie ulegają samoistnemu rozpuszczeniu. Wprowadzanie nici, w zależności od ich długości oraz rozległości leczonego obszaru skóry, trwa od 15 do 60 minut (w przypadku okolic ust jest to ok. 30 minut). Nici mogą z powodzeniem liftingować dowolną partię ciała: szyję, dekolt, biust, pośladki, brzuch, nogi. Najlepiej jednak sprawdzają się w okolicach twarzy. Tutaj rezultaty są najszybciej widoczne i najbardziej spektakularne.



Oczywiście szukałam też czy mają jakieś powikłania? I czy są one częste?
I to co znalazłam jeszcze bardziej mnie przekonuję iż chciałabym z nich kiedyś skorzystać. Siniaki, krwiaki i obrzęki to jedyne powikłania po wszczepianiu nici. Czyli nic strasznego, siniak da się zamaskować pudrem i makijażem. Dodatkowym atutem jest to że ustępują one zwykle po kilku dniach, ale jak wiadomo każdy ma inną skórę. Pamiętam jak miałam połamany noc, i ani jednego siniaka, a osoby które leżały ze mną posiniałe, opuchnięte. Jak wiadomo wszystko zależy to od zdolności regeneracyjnych skóry. Finalny efekt po całkowitym zejściu opuchlizny i zasinień widoczny jest po upływie 3 tygodni. Czyli szybciej niż po ingerencji chirurga. 


Cena zabiegu oscyluje między 600 a 4 tys. zł. Zabiegi można wykonać w klinikach dermatologii i chirurgii plastycznej np. tutaj jest dość duży spis klinik które odmładzają nićmi liftingującymi (http://www.tourmedica.pl/kliniki/zabiegi-nicmi-liftingujacymi/)Wykonują je lekarze po odbyciu odpowiednich szkoleń. Więc pamiętajcie jeżeli chcecie się zdecydować na taki zabieg sprawdźcie dokładnie czy lekarze są wykwalifikowani. 

1 komentarz:

Joanna N. pisze...

zdecydowanie 30 lat to za szybko na takie nici ,może i niektórzy wykonują ,ale ja nie polecam ,przy obwisłej skórze się robi ,ostatnio widziałam w programie tv zabieg wykonywany był na 50letniej kobiecie ;) efekt fajny ,podniosło się to i owo ,jeśli chodzi o wcześniejszy wiek to owszem około 30tki przy opadającym biuście nici się sprawdzają :)pozdrawiam

Copyright © 2016 Po drugiej stronie czasu , Blogger