Rzeczywistość!!



Jarek przychodzi do domu po pracy, jego młoda żona wita go pocałunkiem i pokazuje, jakie obrazki narysował dla niego Bartuś - ich synek. Ale Jarek nie patrzy na rysunki. Siada na kanapie i grobowym głosem oznajmia: Zakochałem się, odchodzę od was.


Nieodpowiedzialny gnojek

To najczęściej przytrafia się młodym mężczyznom. Najpierw się zakochują, najczęściej pierwszą miłością, biorą ślub lub go nie biorą, a na świat przychodzi dziecko. Młodzi mężczyźni idą do pracy, tam spotykają innych młodych mężczyzn, którzy wcale nie są zadowoleni z życia, jakie prowadzą obarczeni rodzinami. W pracy są także kobiety, niektóre niezamężne. Wiele z nich jest bardzo atrakcyjnych i młodych, niektóre z pewnością chętnie przeżyłyby jakąś przygodę lub nawet się zakochały na całego. Kiedy młody mężczyzna wraca do domu po całym dniu spędzonym wśród niezadowolonych kolegów i atrakcyjnych koleżanek, wita go zmęczona opieką nad dzieckiem żona i mówi o swoich problemach z wychowaniem synka. Ojciec owego dziecka chętnie by wysłuchał tego, co ma mu do powiedzenia żona, ale jest zmęczony i jakoś tak - nie wie dlaczego - przestało go interesować to, co się dzieje w domu. W pracy znalazł koleżankę, z którą spędza wiele czasu. Rozmawiają ze sobą, często o bardzo intymnych i ważnych sprawach. Rozmawiają poważnie, bo są poważni, rozumieją się doskonale i wiedzą, że oboje nie są szczęśliwi - on, bo jego związek nie daje mu satysfakcji, głównie seksualnej, ona - bo jej chłopak jest nudny i niezaradny.

- Przeżyłam coś takiego - mówi Magda. - Nie chciało mi się wierzyć, kiedy od mojego partnera, z którym jestem już od kilku lat i mam z nim dziecko, usłyszałam, że się zakochał. Poszedł sobie do pracy i się tam zakochał. To się nie mieści w głowie. Powiedział mi, że uderzyło go to jak obuchem. Poeta pieprzony. Takich metafor zaczął używać - jak obuchem! Przestało go interesować dziecko, już nie mówięc o mnie. Siedział w tej pracy coraz dłużej i wmawiał mi, że musi więcej pracować. W tym czasie rozwijało się jego nowe uczucie. Szlag mnie trafia, gdy o tym myślę. Jak można w ogóle w ten sposób podchodzić do życia?! Nowa miłość? A jeśli się pojawi potem trzecia miłość, to co? Też go uderzy jak obuchem? Na razie dałam mu tydzień na zastanowienie, czy chce być ze mną, czy woli się wyprowadzić do tamtej. On powiedział, że ta miłość jest na razie platoniczna i że nic między nimi nie było, tylko patrzyli sobie w oczy bez słowa, mając przy tym świadomość, że to, co przeżywają, jest właśnie początkiem wielkiej miłości. Ciekawe, co powie za tydzień.

W tym miejscu należałoby zadać pytanie, które zadają sobie wszyscy licealiści i ludzie wchodzący w dojrzałość, którzy jeszcze tej dojrzałości nie osiągnęli: co jest najważniejsze w życiu - szczęście osobiste czy rodzina? Przy założeniu, że szczęście osobiste jest ważniejsze, warto się zastanowić, czy ci, którzy tak myślą, dokładnie przeanalizowali, czym dla nich jest owo szczęście i czy porzucając żonę z dzieckiem i decydując się na płacenie alimentów rzeczywiście będą szczęśliwi oraz czy ich nowa miłość do końca przemyślała sprawę i chce zamieszkać z facetem, który musi co miesiąc odprowadzać kilka stów do budżetu swojej starej rodziny. Czy chce zbudować z nim nową rodzinę i czy nie boi się, że on za kilka miesięcy lub lat powie, że odnalazł nową kobietę i tym razem to już naprawdę kobieta jego życia.

- Problem polega dziś na tym - mówi Paweł, socjolog - że rodzina ma bardzo złą prasę, przez młodych ludzi kojarzona jest z ortodoksją, z Radiem Maryja i moherowymi beretami. Wartościami promowanymi i właściwymi młodym ludziom jest swoboda, wolność, możliwość przemieszczania się, niezależność materialna. Ludzie posiadający rodziny i troszczący się o nie stanowią mniejszość, i to mniejszość nieatrakcyjną. No bo kim jest facet z rodziną? Nieudacznikiem jakimś. Co on może zaproponować na przykład swojej szefowej, która go zatrudnia? Najwyżej solidną pracę. Tymczasem żyjemy w epoce, gdzie kobiety coraz częściej decydują o wszystkim i podporządkowują sobie mężczyzn. Szukają takich, którzy wydają im się atrakcyjni, a są to przeważnie młodzi i wolni mężczyźni. Jeśli młody facet ma rodzinę, jest stawiany, nie tylko przez kobiety, w sytuacji bez wyjścia: albo rodzina, albo praca, ewentualnie romans.

Alimenty i sąd

W wypadku sfrustrowanych mężczyzn wybór jest jednoznaczny. Każdy chce być dobrze postrzegany - jako osoba atrakcyjna, z dużym potencjałem, dynamiczna i po prostu fajna. Jeśli mężczyzna jest niedojrzały emocjonalnie, a wielu ma z tym problem, to nie ma mowy, żeby poradził sobie z taką presją. Rodzina na pewno przegra, bo cóż może mieć atrakcyjnego do zaproponowania zamknięta w domu lub udręczona pracą i opieką nad dzieckiem kobieta? Nic. Nie ma nawet ochoty na seks. Więcej - potrafi robić mężczyźnie wymówki, tak jakby nie widziała, że on jest już zmęczony całą tą sytuacją i tylko szuka pretekstu, żeby uciec.

- Uważam, że takie zachowanie to najgorsze świństwo, jakie można zrobić - mówi Maciek. - Nie wierzę w te bzdury o poszukiwaniu miłości. Rodzina jest najważniejsza i koniec, a jeśli ktoś zaczyna się wstydzić rodziny, którą sam założył, i ucieka gdzieś do innej kobiety, to jest to skończona świnia. Dlatego nie jestem zwolennikiem rewolucji seksualnej i jej konsekwencji. Wcześniej było lepiej. Oczywiście mężczyźni i kobiety czasem mieli jakieś skoki w bok, ale to się odbywało po cichu. Ktoś powie, że to hipokryzja. Tak, to hipokryzja, ale wszyscy jesteśmy zanurzeni po uszy w jakiejś hipokryzji; nie uważam, żeby ta akurat była najgroźniejsza i najgorsza. Po prostu nie wierzę facetom, którzy porzucają rodzinę i idą do innej. Tamtą też porzucą. A może nie zdają sobie sprawy, że padli ofiarą kobiety lubiącej przygody, i nic poza przygodą z tego nie będzie.

Czy jest jakiś sposób, by uratować takie małżeństwo? Czy kobieta może zatrzymać przy sobie mężczyznę, który oznajmił, że właśnie znalazł sobie nową, tym razem prawdziwą miłość?

- Nie radziłabym robić tego, co najczęściej czynią kobiety w takich sytuacjach - mówi Edyta, rozwódka z dzieckiem. - Nie błagałabym, żeby został, nie dawałabym mu szansy i nie tłumaczyłabym, że powinien być ze mną dla dobra dziecka. Takie metody nie dają szans na powodzenie. Uważam, że po usłyszeniu takiego komunikatu należy przede wszystkim faceta wyrzucić za drzwi, najlepiej tak jak stoi, i w ogóle z nim nie dyskutować. Jeśli kobietę stać na adwokata, powinna kontaktować się z mężem tylko za jego pośrednictwem. Żadnych pertraktacji na miękko, poza tym trzeba od razu skierować sprawę do sądu o alimenty. Tego faceci boją się najbardziej - gdy się okazuje, że trzeba płacić, to co drugi się opamiętuje i wraca, bo boi się, że nie da rady prowadzić kawalerskiego życia, opłacając jednocześnie alimenty. Tam, gdzie zaczyna się rozmowa o pieniądzach, kończy się dla nich miłość, nawet najprawdziwsza. To się sprawdza. Mój były mąż wrócił po miesiącu, ale ja już wtedy poznałam kogoś innego, bardzo sympatycznego pana, także po rozwodzie. Przegoniłam męża i teraz planujemy ślub z moim nowym partnerem.

2 komentarze:

bernadetta bolek pisze...

A ja mam męża 12 lat starszego i w jego przypadku to pierwsza żona zrezygnowała dość szybko z małżeństwa. Bał się kolejnego zakochania i nie planował związku z młodszą... A jednak od 9 lat jesteśmy szczęśliwi. Mamy dwoje dzieci. A urzekło mnie w nim to że nie był taki jak rówieśnicy. Był dojrzały i odpowiedzialny.

Travelling Milady pisze...

O rety, to jest chyba moment, którego każdy się gdzieś w środku boi, zwłaszcza kiedy jest pięknie, może za pięknie...Miłość to bardzo skomplikowana sprawa, ale odróżniałabym miłość od zauroczenia. I nie wiem też czy to takie wspaniałe, gdy facet się opamięta i wraca. Czy nie zasługujemy na coś więcej? I czy miłość to tylko zobowiązania? Zastanowiłabym się mocno czy chcę by ktoś ze mną był tylko z poczucia odpowiedzialności. Ech, temat rzeka...

Copyright © 2016 Po drugiej stronie czasu , Blogger