KONKURS !!!


Za oknami wiosna jak się widzi, słońce, i wysoka temperatura. I z tej okazji mamy dla was konkurs :)
Konkurs wspomnieniowy, poniżej regulamin i oczywiście nagrody :)




Regulamin:

1.       Konkurs organizuje "Artess.pl  Metalizacja Przedmiotów wraz z blogiem kasiulekkochany.blogspot.com
2. Zadanie konkursowe polega na umieszczeniu pod postem Najlepszego wspomnienia pisanego wierszem i/lub fotografia może być kolaż :)
3. Czas trwania konkursu to od 23.04.2013r  do 23.05.2013r
4. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi do 7 dni od zakończenia konkursu
5. W konkursie zostaną wyłonione trzy miejsca.
za pierwsze miejsce usługa metalizacji na kwotę 150zł
za miejsce drugie i trzecie rabat w wysokości 50 zł /  rabat zostanie przypisany do konta po zarejestrowaniu się w sklepie.
6. Każdy uczestnik może dodać  1 zgłoszenie
7. Laureaci zobowiązani są do przesłania na adres info@metalizacja-przedmiotow.pl swoich danych (imię, nazwisko, adres, nr telefonu), w tytule maila wpisując „konkurskasiulekkochany.blogspot.com”  w terminie 5 dni od ogłoszenia wyników. Przekroczenie tego terminu skutkuje utratą nagrody.
8. Przystępując do konkursu wyrażasz zgoda na publikację zdjęć na moim blogu.
9. Nagrody wysyłane są tylko na polski adres.
10. Fundatorem nagrody jest:  Artess.pl http://bucikow.metalizacja-przedmiotow.pl/



Aby wziąć udział w konkursie należy:
- obserwować mojego bloga
- umieścić zdjęcie z konkursem na pasku bocznym

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
E-mail:
Baner: (link)

Życzę Wam powodzenia! :)

5 komentarzy:

Monika dz. pisze...

Czyżbym była pierwsza?
Obserwuję jako Monika Dz.
E-mail: m.dziegielowska@poczta.fm
Banner: zadarmoplpl.blogspot.com

Monika dz. pisze...

W dalszym ciągu nr 1:)
Moje wspomnienie... może to, gdy byłam na pierwszej kolonii nad morzem. Miałam wtedy 7 lat. Oczywiście zgrywałam hojraka, nic się nie bałam i oczywiście nie będę za nikim w domu tęsknić;) Z moich okolic było jakieś 6 osób- ja była,mm najmłodsza, reszta miała ponad 10 lat. Tam zawiozła nas mama innej dziewczyny spowrotem miał odebrać nas mój tata. Ostatniego dnia czaiłam się niedaleko bramy, bo czekałam na niego. W koncu siadłam na ławeczce jakieś 20 metrów od bramy. W końcu zobaczyłam że jakiś gościu wchodzi do bramy. Przez całe te 20 metrów leciałam z krzykiem radości do tej bramy. Dobrze, że to był ojciec, bo byłby niezły wstyd :D Wyobraźcie sobie co myśleli o mnie inni, jak leciałam i się darłam jak głupia :D Potem poszliśmy nad morze i na lody. Ja w dalszym ciągu byłam ważna i udawałam, że nie interesowali mnie koledzy i koleżanki, którzy przychodzili do mnie do domu i pytali rodziców, kiedy wracam :D

Ewelina Zmokła pisze...

Obserwuję jako Szałkowska
e-mail: ewelinazmokly@gmail.com
banner: www.57-402.blogspot.com

Moje najlepsze wspomnienia są z okresu kiedy to jeździłam na wakacje na wieś do moich dziadków.Tam z kuzynostwem na podwórku spędzaliśmy każdy dzień, nie można nas było do domu zagonić.Zawsze mieliśmy coś do zrobienia, a to zabawa w chowanego, zabawa w podchody, koszenie trawy dla królików, karmienie kur, karmienie świnek i nawet spacer z psem, wszędzie nas było pełno :) Były to lata beztroski i bez zmartwień, bez świata komputerów i telefonów komórkowych i moim zdaniem najlepsze.

Mama Psotników pisze...

Obserwuję jako: Mama Psotników
E-mail: ebola_21@poczta.onet.pl
Baner: (link) http://pakulki.blogspot.com/

Moje ulubione wspomnienie to wspomnienie z dzieciństwa. Wspomnienie to jest dosyć nietypowe :) Nie są to święta, rodzinne spotkanie, prezent wywołujący kołatanie dziecięcego serca. Nieeee - moje wspomnienie wiąże się z pewną historią o tym, co potrafi dziecięca wyobraźnia. Otóż pewne dnia wspólnie z kuzynem (a mieliśmy wtedy jakieś 7-8 lat) debatowaliśmy, skąd dorośli mają te wszystkie rzeczy - pieniądze, biżuterię, zegarki.. Przechodzący obok wujek rzucił żartem, że to wszystko rośnie im w ogródku ;) Nie wiem jakim cudem, ale wtedy nagle wszystko się stało dla nas jasne, czemu babcia tak dba o ten ogród, czemu goni do pracy przy nim całą rodzinę mówiąc, że ogródek daje nam pieniądze i wyżywienie.. No tak - przecież tam rośnie MAJĄTEK!! Niewiele więcej myśląc rozmówiliśmy się z kuzynem i raz dwa pozbieraliśmy w domu wszelkie „kosztowności”, jakie nam wpadły w nasze dzidce łapki: banknoty, monety, biżuterię i zegarki, w tym pamiątkowy kopertowy zegarek dziadka jeszcze z czasów wojny. I poszliśmy to zasadzić :) Oczywiście w naszej wyobraźni widzieliśmy już wielkie drzewa z pieniędzmi, krzaki z biżuterią – to wszystko potrzebuje miejsca by rosnąć. Sadziliśmy więc nasze „sadzonki” w sporych odstępach od siebie. Dorośli podobno widzieli, że nagle ogarnął nas zapał do pracy w ogródku, ale myśleli, że szukamy robaków (tej zabawy nie pamiętam :) ) więc nie ingerowali. Dopiero następnego dnia, a może po kilku dniach (teraz już nikt dokładnie nie pamięta) zaczęto zauważać braki pieniędzy i kosztowności. Szukano po całym domu, aż wreszcie zapytano się dzieci czy nic z tego nie brały. Na to my z kuzynek wesoło i radośnie odpowiedzieliśmy, że i owszem :) I że niedługo je przyniesiemy z dokładką – gdy tylko roślinki dadzą pierwszy plon!! Do dziś pamiętam minę mamy, taty, dziadków i wujostwa gdy o tym opowiadaliśmy. A jeszcze lepiej pamiętam, jak potem cała rodzina zawzięcie kopała ogródek szukając naszych „nasionek” :) Niestety, części rzeczy nie udało się odkopać – gdzieś pewnie leżą w ziemi po dziś dzień. Na szczęście wyciągnięto z ziemi zegarek dziadka, bo chyba głównie z jego powodu była ta cała akcja kopania.. Przez wiele lat dziwiliśmy się z kuzynem, że nie dostaliśmy nawet bury za nasz wyjątkowo ambitny pomysł ozłocenia naszej rodziny. Po latach dowiedzieliśmy się dlaczego – dorośli nie mogli opanować po prostu śmiechu, jak tylko usłyszeli naszą opowieść. I do dziś, co jakiś czas ją wspominają – o dwóch łobuziakach, co sadzili w ogrodzie zegarki..

To jest właśnie moje ulubione wspomnienie z dzieciństwa. Dlaczego? Bo jest radosne, wesołe, często wspominane i łączy całą rodzinę – w historii tej pamiętam wszystkie osoby, które w tym czasie były mi najbliższe :)

Pozdrawiamy!!

Joanna pisze...

Obserwuje jako: Joanna Wilczewska
E-mail: asiawil46@interia.pl
Nie mam bloga więc udostepniłam baner na Fb: https://www.facebook.com/joanna.wilczewska.10

Moje wspomnienie to narodziny synka:

Narodził się z ziarenka zwanego oddaniem i miłością.
Otworzył oczka,łapczywie spoglądając w przyszłość.
Małymi rączkami objął swe życie,
z łatwością pochłaniając i zagarniając wszystkich,
którzy byli wokół niego.

Odtąd nazywał ich rodzicami.
Rozpostarł skrzydła i przylgnął do nich
niczym kropla deszczu na szybie.

Swoim pierwszym uśmiechem wzbudził taką radość
jaką odczuwa zawsze Bóg,kiedy widzi grzesznika
żarliwie modlącego się do Niego całym sercem.
Osiągnął pierwszą nić porozumienia,która pozostanie na wiecznośc.

W jego oczach można dostrzec wszystko czego pragnie,
wszystko to co kocha i czego się boi.
Tkwi w nich siła duszy i wielkość istnienia.

Swoim narodzeniem dał rodzicom wielką siłe,
której nic i nikt nie jest w stanie zniszczyć.
Sprawił,że ich świat nabrał głębszego znaczenia
i nikt nie jest ważniejszy od małego Anioła.

W trójkę stworzyli Skarb,który jest strzeżony przez Wieczne Anioły Stróże,
a ich serca i bezgraniczna więź,
będą na zawsze tam,gdzie ten skarb ukryli.

Pozdrawiam calutka rodzinkę i życze szczęscia oraz zdrówka:-)

Copyright © 2016 Po drugiej stronie czasu , Blogger