UWAGA!

Po wczorajszej sondzie programu UWAGA!, doszłam do wniosku, że przyjaźń jest krucha i ulotna.  Moja przyjaźń rozleciała się jak domek z kart, nasze nocne rozmowy zamieniły się w płacz mojej córeczki. Siedzenie na ławce, pójście na spacer, było już tylko wspomnieniem. Ale czy żałuję, nie. Nie ma czego żałować. To znaczy, że nie była warta mojej uwagi. I dobrze mi z tym.

Chociaż teraz prawdziwej przyjaciółki nie mam, nadrabiam uśmiechem moich dzieci. Brakuje mi czasem takiej osoby z którą mogłabym pójść na wieczorny spacer, wypłakać się jak jest mi źle.

Przyjaźń – według Arystotelesa, jedna z cnót. Ale czy napewno - czy jest nam potrzebna, czy można bez niej żyć. Raczej można. Moje "niby" przyjaźnie z dziecięcych lat, potoczyły się swoim torem.

A ja - jestem inna ale taka sama. .......

3 komentarze:

Matka do góry nogami pisze...

też mi brak takiej przyjaznej duszy... niby jest mąż, dziecko, ale tak poza rodziną, najbliższymi jakaś luka...

Kasia Najda pisze...

czasem jest pustka, pustka która ciężko wypełnić :(

FRUSTR mATKA pisze...

Oj nawet nie wiesz jak BARDZO Cię rozumiem. U mnie po urodzeniu synka w relacjach przyjacielsko-koleżenskich jeden wielki przeciąg...

Copyright © 2016 Po drugiej stronie czasu , Blogger